Cyfrowy Latarnik to idea kuriozalna delikatnie rzecz ujmując. Oto Państwo zamierza przeszkolić 2,6 tys. osób, które zarabiając ok. 2 tys. PLN miesięcznie (zob. artykuł) nieść będą do ciemnych wsi i miasteczek kaganek digitalnej oświaty. Rekrutacja na „latarników” rozpoczęta. Poza ogarkiem otrzymają oni „identyfikatory i gadżety” oraz zostaną przeszkoleni w „w formule blended learning“ (formuła pomieszania wydaje się tu na miejscu).
Cyfrowi Latarnicy zachęcać będą „wykluczonych” czyli nie-użytkowników internetu w wieku 50+ do korzystania z sieci oraz „do pokonania nieufności, obaw i barier psychicznych w zapoznaniu się z praktycznymi korzyściami z poruszania się po cyfrowym świecie“.
Ci, którzy z sieci dotychczas nie korzystali, dzięki Latarnikom zostaną oświeceni i rzucą się w nią ochoczo. A kiedy już z niej skorzystają, to na pewno będą internetowym Państwem bardzo zadziwieni. Zadziwi ich głównie fakt, że Państwo w Internecie nie istnieje. Jeśli już jakieś namiastki Państwa pojawią się tu i ówdzie, są to przejawy nieporadne lub wręcz żenujące (syndrom „admin1”). Stwierdzą, że Państwo w internecie istnieje najczęściej na zasadzie biurokratycznej bariery lub braku. Braku procedur i rozwiązań pozwalających zakładać i prowadzić działalność gospodarczą, braku systemów pozwalających ewidencjonować i zarządzać usługami medycznymi, ubezpieczeniami zdrowotnymi czy egzekwowaniem podstawowych praw pacjentów itp. itd.

