„To nie miłość do osoby sąsiada mego – którego często zupełnie nie znam – zmusza mnie chwycić wiadro i biec do jego domu, gdy zobaczę, że się pali; działa tu uczucie dużo szersze, jakkolwiek być może nie określone – uczucie czy instynkt ludzkiej solidarności, poczucie łączności społecznej.”
Piotr Kropotkin
Sytuacja wygląda następująco: szef działu sprzedaży prowadzi pod koniec miesiąca rozmowy z handlowcami. Dwóch z nich ewidentnie ma coś na sumieniu – tak przynajmniej podejrzewa ich przełożony. Doszły go słuchy, że zamiast dzielnie walczyć o wykonanie planu wspólnie okradali magazyn. Postanawia z nimi porozmawiać. Umawia spotkania z podejrzanymi w dwóch różnych pomieszczeniach i składa każdemu następującą propozycję:
- jeśli powiesz mi prawdę co tam narozrabialiście, a ten drugi będzie szedł w zaparte, to... tobie dam podwyżkę, a tamtego wyrzucę na zbity pysk,
- jeśli obaj przyznacie się do winy, to każdy z was dostanie naganę i potrącę wam połowę pensji.
Jest kryzys i sprzedawcom zależy na pracy. Pracują tu już dosyć długo – szefa dobrze znają i wiedzą, że gdyby żaden z nich nie puścił pary, to szef poza swoimi podejrzeniem nie ma właściwie dowodów i obaj mogliby spokojnie wrócić do roboty.
Co zrobią?