Ponieważ blog ten (programowo marginalny) - traktowany bywa poważnie [sic!], a niektórzy wydawcy przesyłają nawet jego autorowi gorące ‘newsy’, uzasadniając to np. „zainteresowaniem branżą medialną”, postanowiono rzecz zbadać gruntowanie i zadbać o to by do pomyłek podobnych w przyszłości nie dochodziło.
Blog ten – jak zresztą każdy przyzwoity blog – jest formą autoterapii i służy wyłącznie leczeniu nerwicy natręctw, do których zaliczyć należy grafomanię. Grafomania to poważne zaburzenie obsesyjno-kompulsywne, w którym natrętność idzie w parze z przymusem. Jak podaje wszystkowiednia: „zgodnie z charakterystyką schematów poznawczych, osobę z [takim zaburzeniem] cechuje dążenie do bycia kompetentną, osiągającą sukces, by unikać dezaprobaty własnej i otoczenia oraz podnosić zaniżone poczucie własnej wartości”. Wszystko się zgadza.
W tym samym źródle napisano że skrajne przypadki leczyć można operacyjnie, czytając jednak tomiki współczesnej poezji wyraźnie widać, że nawet tak drastyczna metoda nie przynosi trwałej poprawy.
Grafomania (czy też pisanie bloga) może więc wynikać z kompleksów, złego wychowania, traumatycznych epizodów oraz innych przykrości. Co gorsza bywa dziedziczna. Z zaburzeniem tym łączyć się może - jak zauważają lubiący wiele pisać psychoanalitycy -fiksacja edypalna lub masochistyczna. Ponieważ występujące w grafomanii objawy „rytuał-obsesja” dają złudzenie zapobiegania niekorzystnym wydarzeniom” można by ją również uznać za pierwotną (i raczej naiwną?) formę myślenia magicznego. Kwestią dyskusyjną pozostaje pytanie czy za formę zaawansowaną czy też wysublimowaną należałoby wówczas uznać religię?
Pozostawiając na chwilę na boku fiksację edypalną – jest to wyzwanie ponieważ o fiksacji edypalnej myśli się natrętnie i żwawo, pojawia się wręcz przymus o niej pisania – powróćmy do głównego wątku, którym było... No właśnie. Zapomniałem co prawda o czym była mowa, ale przyszło mi do głowy, że chęć unikania dezaprobaty i fiksacja edypalna to przecież jedno i to samo – może więc coś jest na rzeczy w tych psychoanalitycznych obsesjach. Z drugiej strony nazwanie Edypa masochistą byłoby trochę nie w porządku – więc może to jednak przesada? W końcu umęczanie się przez pisanie dla samego pisania – o czym blogerzy piszą najchętniej – to jednak coś zupełnie innego niż nieświadome zamordowanie własnego ojca (nie pamiętam co zrobił z matką...). Z trzeciej strony („z trzeciej strony” - co za idiotyzm!) psychoanalitycy pewnie by polemizowali na temat: czy był to mord świadomy czy nieświadomy – bo w końcu podświadomie mógł chcieć, ale nie do końca biedak wiedział co robi. Tak czy owak była to wina jego ojca, bo jak mawia porzekadło (przysłowia wiele mówią o narodach): jaki ojciec, taki syn, zresztą niedaleko pada jabłko od jabłoni itp itd.. Newtona też fascynowały jabłka – pewnie dlatego, że nawiązują do symboliki biblijnej, a ojciec Newtona jak wiadomo...
Wracają do tematu: chcąc ustalić skąd biorą się nierzadkie pomyłki interpretacyjne co do intencji niektórych wpisów niniejszego bloga dokonano dogłębnej analizy źródeł ruchu osobników przypadkowo i celowo nań trafiających. Podstawowym źródłem danych było niezastąpione narzędzie o nazwie Google Anlitycs, które – jak sama nazwa wskazuje – umożliwia analizowanie (oddawanie się grafomanii jest czystą przyjemnością!). Ponieważ narzędzie składa się z różnych tabel, wykresów i liczb a w dodatku jest bardzo kolorowe, posługiwanie się jego pełnymi możliwościami pozostawmy ekspertom. Do celów badawczych wystarczy nam w tym przypadku pozycja „przegląd źródeł odwiedzin”, a w zasadzie podpozycja pt. „słowa kluczowe”.
Zaglądając do tej pozycji odnieść można wrażenie, że ludzie szukają w internecie... wielu rzeczy (o błogosławiona grafomanio!). Trudno to inaczej nazwać, a jeszcze trudniej zrozumieć. Lista poniżej (od najczęściej do najrzadziej wyszukiwanych słów i fraz, po wpisaniu których nieszczęśnik tu wylądował) świadczy nie tylko o bogactwie treści zamieszczanych w jednym miejscu, ale również o ich zupełnej nieprzydatności i bezsensowności.
Oto listA:
- neopragmatyzm
- pierdafon
- kochanka kapuścińskiego
- sarmackie ateny
- pan pikuś
- planowanie scenariuszowe
- typ skirotymiczny
- homo inquietus
- prawo moore’a
- przyszłość reklamy
- kult cargo
- koza na drzewie
- wypoczynki salonowe z głową konia
- model GEAR
- kapitał społeczny
- historia papieru toaletowego
- co to jest reklama i jak działa na ludzi
- czy zatrzymanie prądu morskiego golfsztrom jest możliwe
- gabloty na modele kolejek
- jak się robi długi ogon
- przesłanie archanioła michała
- target audience po polsku
Dlaczego najczęściej poszukiwany był neopragmatyzm, a zaraz później pierdafon? Co mają wspólnego kozy na drzewach i wypoczynki salonowe z głową konia? Skąd bierze się obsesja historii papieru toaletowego (podejrzanie duża liczba zapytań) i jak można się w ogóle zastanawiać czy zatrzymanie golfsztromu jest możliwe?
Wszystko to pozostanie wiekuistą zagadką.
Wniosek numer jeden: ludzie nie czują żadnego wstydu zadając googlowi najgłupsze pytanie i wpisują w okienka wyszukiwarek rzeczy, o jakich boją się nawet myśleć.
Wniosek numer dwa: wystarczy pisać cokolwiek na jakikolwiek temat – choćby najbardziej niedorzeczne i idiotyczne zbitki słów, a zawsze znajdzie się chętny by to znaleźć.
Wniosek numer trzy: pierdafon jest bardziej sexy niż pan pikuś co zdaje się potwierdzać społeczne zapotrzebowanie na postawę neopragmatyczną.
Wniosek ostateczny: najbliższe wybory wygra ..................... (tu wpisz dowolne nazwisko).
W świetle powyższego to chyba oczywiste.
Tak na marginesie: w następnym odcinku miało być na temat soszjal midia, ale agenda uległa zmianie „na dzień dzisiejszy” jak mawiają w Warszawie.
Parerga: recenzje, notatki, felietony, obserwacje, peryferia, przyczynki, poboczności i generalnie mocno subiektywny punkt widzenia.
czwartek, 27 maja 2010
środa, 26 maja 2010
O widzialnej ręce rynku i heurystyce filozoficznej...
Profesor filozofii Jan Hartman zajmuje się zagadnieniami polityki, bioetyki czy metafilozofii. Jego oryginalnym podejściem jest tzw. heurystyka filozoficzna oraz autorska teoria neutrum. Jest również publicystą, wydawcą, redaktorem naczelnym pisma „Principia”, autorem wielu książek (m. in. „Wstęp do filozofii”, „Bioetyka dla lekarzy”, czy „Polityka filozofii. Eseje”) a także licznych artykułów, felietonów i opracowań, laureatem konkursu Grand Press w kategorii publicystyka. Obecnie profesor UJ oraz kierownik Zakładu Filozofii i Bioetyki na Uniwersytecie Jagiellońskim a także profesor w Małopolskiej Wyższej Szkole Ekonomicznej w Tarnowie.
Zapraszam do lektury rozmowy z prof. Hartmanem na stronie Fundacji Homo Inquietus.
Marek Staniszewski
Fundacja Homo Inquietus
Zapraszam do lektury rozmowy z prof. Hartmanem na stronie Fundacji Homo Inquietus.
Marek Staniszewski
Fundacja Homo Inquietus
poniedziałek, 10 maja 2010
Koszyki z trójkątem i kółkiem
Mimo podejmowania usilnych prób w celu zniesienia ostatnich przejawów dyskryminacji płciowej oraz ostatecznego zrównania statusu kobiet i mężczyzn istnieją wciąż miejsca, których zrównać w żaden sposób się nie udaje. Są to toalety w centrach handlowych. Inaczej wyglądają toalety dla Pań, a inaczej dla Panów. Z wiadomych przyczyn. W pisuarach dla Panów przykleja się plastykową muchę by widzieli gdzie celować, Panie zaś muszą dłużej odstać w kolejce. Z tych samych przyczyn.
Same centra handlowe, nie wiedzieć czemu, odwzorowują strukturę toaletowego podziału w sposób nieproporcjonalny i niesprawiedliwy rzutując ją na wszystkie sklepiki, butiki oraz punkty usługowe. Tym razem przyczyny są mniej zrozumiałe. Istnieje zatem przeważająca liczba sklepów do których Panom wchodzić nie wypada, oraz nieliczne do których Panie mają wstęp wzbroniony.
W ten sposób inne, liczne krzywdy społecznej dyskryminacji płci zostają wyrównane...
Cały felieton: Marketing w praktyce; nr 05 (146) maj 2010
Same centra handlowe, nie wiedzieć czemu, odwzorowują strukturę toaletowego podziału w sposób nieproporcjonalny i niesprawiedliwy rzutując ją na wszystkie sklepiki, butiki oraz punkty usługowe. Tym razem przyczyny są mniej zrozumiałe. Istnieje zatem przeważająca liczba sklepów do których Panom wchodzić nie wypada, oraz nieliczne do których Panie mają wstęp wzbroniony.
W ten sposób inne, liczne krzywdy społecznej dyskryminacji płci zostają wyrównane...
Cały felieton: Marketing w praktyce; nr 05 (146) maj 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Kontakt: STANISZEWSKIkropkaMmałpaDŻIMEILkropkaKOM